ks. prof. UKSW dr hab. Maciej Bała

Fundamentalizm Dawkinsa

Richard Dawkins, znany ateista, autor manifestu ateistycznego „Bóg urojony”, w wywiadzie dla telewizji Al-Jazeera stwierdził, że wychowanie w rodzinie katolickiej i straszenie piekłem może przynosić większą szkodę niż bycie ofiarą molestowania seksualnego. Wypowiedź ta spotkała się z szeroka krytyką wielu środowiska, ale znamienna jest wypowiedź Petera Higgsa fizyka, odkrywcy tzw. bozonu Higgsa, który w wywiadzie dla „El Mundo” odniósł się do tych kontrowersyjnych tez wygłoszonych przez Dawkinsa. Można się zgodzić, twierdzi Higgs, że w przeszłości wiara powodowała nieszczęśliwe konsekwencje, ale poglądy  samego Dawkinsa są przejawem skrajnego fundamentalizmu. Wiara i nauka nie muszą, i nie stają, w radyklanej opozycji do siebie, bo wielu naukowców to także osoby wierzące. Wypowiedź Higgsa jest o tyle interesująca, że sam deklaruje się jako ateista.


Chrześcijaństwo jako pokusa

Pokusa chrześcijaństwa (Paris 2009) – tak brzmi, dość prowokacyjnie, tytuł książki L. Ferry i J. Jerphangnona, ale zdaniem autorów oddaje on współczesne podejście części Europy do chrześcijaństwa. Z jednej strony wiara chrześcijańska straciła siłę oddziaływania w sferze życia publicznego, ale z drugiej strony jest nadal silną tradycją, która stoi u korzeni naszej kultury, z tej też właśnie racji nie można więc chrześcijaństwa ani ignorować ani pomijać. Ograniczenie roli religii w życiu publicznym może wręcz prowadzić od swoistej „dekulturyzacji” Europy. Autorzy książki starają się prześledzić wpływ chrześcijaństwa na tradycję grecką, aby z tej perspektywy odnaleźć ewentualną możliwość „nowej pokusy” chrześcijaństwa dla współczesnej Europy. L. Jerphagnon, jako historyk, wskazuje, że sukcesie chrześcijaństwa zadecydował pragmatyzm rzymski (nowa religia zdolna do zjednoczenia imperium), ale także całkowicie odmienna koncepcja religijności, która odwoływała się do indywidualnego świadectwa, posuniętego nawet do męczeństwa.

Według Ferry konfrontacja filozofii greckiej i chrześcijaństwa dotyczyła przede wszystkim płaszczyzny intelektualnej. „Rewolucja chrześcijańska” stała w opozycji do dwóch nurtów obecnych w filozofii greckiej, po pierwsze świat, nawet jeśli zawiera w sobie harmonię, to jednak jest bezosobowy, a po drugie cel życia zawiera się w doczesności, w dobrym życiu, a nie w poszukiwaniu życia wiecznego. Samo życie w harmonii z kosmosem pozwala na przezwyciężenie lęku przed śmiercią. Chrześcijaństwo ze swej strony, zrywa z tą tradycją na trzech zasadniczych polach: teorii, moralności i zbawienia.

Na płaszczyźnie teoretycznej to przede wszystkim spersonalizowanie kosmosu jest dziełem nowej religii, nie jest on już rządzony bezosobowymi zasadami, lecz staje się przeniknięty miłością, czego wyrazem jest chociażby idea Wcielenia. Co więcej takiego świata nie da się już poznać rozumem, wymaga już nie tylko teoretycznego poznania, lecz wiary, czyli aktu zaufania do Stworzyciela. Odebrana też zostaje pewna rola samej filozofii, przestaje być tez sposobem życia, bo to przejmuje chrześcijaństwo, lecz jej rola sprowadza się jedynie do analizy pojęć. Filozofia przestaje być poszukiwaniem mądrości. Z kolei na płaszczyźnie etycznej, rewolucja chrześcijańska, związana jest z przemianą bardzo zhierarchizowanego społeczeństwa grackiego przez implantacje idei równości wszystkich ludzi wobec Boga. Człowiek, i to każdy, jest stworzony na obraz i podobieństwo i nie ma znaczenia z jakiej klasy społecznej pochodzi. Ostatnia zmiana dotyczy płaszczyzny soteriologicznej. Zbawienie dzięki chrześcijaństwu staje się indywidualne i świadome. Zarówno w swojej przyczynie jak i przeznaczeniu – bo to Chrystusa, jako osoba boska, zabawia, a adresatem propozycji zbawienia jest każdy człowiek. Radykalną nowością chrześcijaństwa jest każe idea zmartwychwstania ciał, której podstawą jest bezinteresowna miłość praktykowana w tym życiu.

Analizy autorów z pewnością w pewnych aspektów mogą budzić wiele pytań, jak chociażby wspomniana zmiana pod wpływem chrześcijaństwa paradygmatu filozofii ze sztuki życia w analizę pojąć, szczególnie, że autorzy nie podają szerszych uzasadnień swoich tez. Ale próba ukazania istotnej roli chrześcijaństwa w kształtowaniu tożsamości Europy w coraz bardziej zsekularyzowanych społeczeństwach na pewno zasługuje na uznanie.


Religijność po religii?

Luc Ferry i Marcel Gauchet są znanymi w środowisku francuskim myślicielami podejmującymi tematykę religii. Obaj są zgodni, że nastąpił kres religii instytucjonalnej i żyjemy, przynajmniej w Europie, w społeczeństwach zsekularyzowanych. Ale czy  kres religii monoteistycznej  oznacza kres religijności jako takiej, czy nie ma możliwości innego wymiaru transcendencji niż tylko Bóg osobowy, znany z Objawień, ich odpowiedzi zaczynają się różnić w sposób zasadniczy. Książka Le Religieux après la religion (Paris 2003) jest zapisem ich debaty, w której próbują sprecyzować swoje stanowiska w kwestii nowego wymiaru religijności. Luc Ferry uważa, że tradycyjna religia, która odwołuje się do Objawienia i na jego  podstawie chce tworzyć prawo moralne i budować społeczeństwo jest już w zaniku. Nie ma powrotu do religii, co oczywiście nie oznacza, że nie ma już jednostek o przekonaniach religijnych, oczywiście tacy nadal istnieją, i jest ich niemało, ale to są zindywidualizowane poglądy poszczególnych osób, i nic więcej. Z taką diagnozą zgadza się także M. Gauchet, ale różnice pojawiają się w ich poglądach, co z tego stanu rzeczy wynika. Ferry usiłuje wskazać, że „humanizacja boskości” i „przebóstwienia człowieczeństwa” prowadzi do powolnego odkrywania transcendencji w immanencji. Jak ją można rozumieć? Francuski myśliciel sprowadza ją do konieczności przekraczania laickiej etyki, która w pewnych sytuacjach staje się bezradna, np. gdy chodzi o zagadnienia śmierci, cierpienia, sensu życia. Nie chodzi tutaj o odwołanie do konkretnego Objawienia, lecz do czegoś, co przekracza czysto doczesny wymiar. Transcendencja staję się tylko horyzontem etycznym. M. Gauchet nie akceptuje nawet takiej, bardzo nieokreślonej, transcendencji, bo – jego zdaniem – nadal ma cechy transcendencji religijnej. Ze swej strony proponuje zastąpić go „absolutem ziemskim”.  Jak należy rozumieć to wyrażenie? Przede wszystkim neguje jakąkolwiek formę transcendencji metafizycznej. Można jedynie wskazać na transcendowanie pewnych kategorii względem empirii, transcendencji pewnych norm, wartości wobec ludzkich doświadczeń, ale żadnym wypadku nie przekraczają one porządku ziemskiego. Transcendują jedynie jeden porządek ziemski względem drugiego. Dyskusja obu myślicieli z pewnością jest interesująca i ciekawa, ale mimo wszystko zakłada pewne tezy, które są przyjęte bez żadnego głębszego uzasadnienia, jak chociażby twierdzenie o całkowitej dewaluacji religii monoteistycznych czy odrzucenie z porządku metafizycznego.  Szkoda, że tego wątku francuscy myśliciele pomijają milczeniem, a koncentrują są jedynie na celu dla siebie  najważniejszym: chcą wskazać, że świat bez religii, nie musi być światem nihilistycznym.


Next Entries »

Powered by WordPress | Designed by Elegant Themes

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD